K.

Strzępka i Demirski, czyli jeden z najbardziej interesujących duetów reżysersko – dramaturgicznych w kraju, wystawiają w Teatrze Polskim w Poznaniu spektakl pod enigmatycznym tytułem K.

Z zapowiedzi, wywiadów z twórcami dowiadujemy się, że będzie to  rzecz o prezesie Prawa i Sprawiedliwości, Jarosławie Kaczyńskim. Generalizując – nie stwierdzając – znienawidzonym przez rzeszę ludzi związanych z kulturą, kochanym przez środowiska katolicko – prawicowe, polityku, człowieku popularnym ze względu na swój… wkład w rządzenie krajem. Powstał już na jego temat komediowo – polityczny serial internetowy Ucho Prezesa, którego oglądalność liczy się w milionach odtworzeń. Prasa, media, Internet, portale społecznościowe wręcz grzmią na temat PiS-u i Kaczyńskiego – jedni z trwogą i lękiem, drudzy ze sprzeciwem, następni z poparciem i uwielbieniem, jeszcze inni z agresją i nienawiścią. Osoba, która dzieli Polaków jak już dawno nikt. Zatem chodliwość tematu pana prezesa w kraju jest ogromna. Ktoś zapyta: czy zatem nie wystarczy? Czy jeszcze teatr musi się tym zajmować? Absolutnie! Nie zapominajmy jaka jest misja instytucji obywatelskiej, jaką jest teatr publiczny! Ma to być przestrzeń debaty społecznej, swobodnej wymiany poglądów dotyczącej tematów szczególnie znaczących dla danej zbiorowości. A temat partii rządzącej, jej pomysłów i wprowadzanych ,,usprawnień” jest materią, powiedziałabym niewątpliwie istotną. Już chyba dawno nie spotkałam kogoś kto nie ma zdania w kwestii aktualnych wydarzeń polityczno – społecznych w Polsce.

Pojawia się zapewne kolejne pytanie: no więc czy trzeba tak od razu nazywać rzeczy wprost? Czy teatr nie powinien być miejscem subtelniejszego środka wyrazu, niż kontrowersja? Nie, nie musi! Jak powiedział wybitny polski aktor, reżyser, teoretyk teatru: teatr publiczny to nie przedsiębiorstwo, a przedsięwzięcie. I miał absolutną rację, bo to miejsce styczności i uczestnictwa w żywej, wielowymiarowej sztuce dającej szansę przeżywania tu i teraz nieoczywistości i złożoności emocji, relacji, zależności rządzących światem. I tak kontrowersja, prowokacja, ironia, czy sarkazm są po to, by wywołać wśród uczestników wydarzenia dyskusję i refleksję.

Jedną rzeczą cel i misja, drugą sposób jej przedstawienia.

K_0428

Tak więc znajdujemy się w roku 2019, w wigilię kolejnych wyborów parlamentarnych. Kurtyna opada, przed nią pojawia się nieznana postać w wytalkowanej twarzy, w kaszkiecie, wypowiadająca kilka zdań znanych z faktycznych wypowiedzi Kaczyńskiego w mediach. Publiczność się śmieje. Pojawia się konsternacja i niedowierzanie, czy to prezes? Odpowiedź pojawia się gdy kurtyna na powrót  się podnosi  i znowu znajdujemy się w pokoju z wersalką w sąsiedztwie monstrualnej głowy z wężowymi oczami, z ustami otwartymi by pożreć. Okazuje się, że ten, którego na początku bierzemy za tytułowego K., to komik, szef Partii Clownów (Jakub Papuga) startujących w wyborach, których hasło wyborcze to: Weź się nie zesraj!. Niby nie mają szans na wygraną, choć jakiś lęk się pojawia (przynajmniej u mnie, bo czyż nie wszystko jest możliwe?). Prezes, to natomiast absolutnie szokujący w tej roli, przystojny brunet, patologicznie związany ze swoją matką (Barbara Krasińska) Marcin Czarnik. Pada kilka łopatologicznych żartów, dosłownych komunikatów, oczywistych postaci, jak np. Donald Tusk (w tej roli gościnnie Jacek Poniedziałek) spółkujący z prezesem, z niemałą niechęcią wracający do Warszawy z Brukseli sprzątać ten syf, [co go PiS tu] narobił. Jest też pojawiający się tu i ówdzie duch/wspomnienie Unii Wolności (Joanna Drozda) i biegająca z zakrwawionym tasakiem młoda kobieta, przedstawicielka pokolenia Millenialsów, której rządy PiS-u odebrały szansę na dostatnie i takie, jakby chciała, życie. Wybiegła właśnie z protestu żeby poszukać prezesa i zakończyć farsę jego rządów, pokazać mu nożem swój ból, bunt i sprzeciw. Jest jeszcze telewizja skorelowana z partią rządzącą, oraz metafora jej upadku – gdakający poseł, udający dogorywającą kurę, taką która jeszcze przez chwilę po odrąbaniu głowy biega i robi hałas (w tej roli Wojciech Kalwat). A! I zapomniałabym o nastoletniej programistce, hakerce w różowych włosach (Monika Roszko), która nie jest w stanie uwierzyć, że noc po wyborach, to realne słowa i wydarzenia, a nie narkotykowy haj. Współpracująca z szefem Partii Clownów, dociera do przecieków wyników wyborów, jest oskarżana o ich  mistyfikacje.

K_0625

A jeśli o mistyfikacjach już mowa, to jest to ważny, zwrotny punkt przedstawienia. Okazuje się bowiem, że partia Prezesa Kaczyńskiego przegrała, zaraz go poleją benzyną i podpalą, albo porąbią głowę tasakiem, po czym wyniki znikają. Rozpoczyna się spółkowanie. Tusk boi się że wygra, trochę się cieszy, że da nauczkę Kaczyńskiemu, a trochę mu się nie chce wracać do Polski. Kaczyński ze współpracownikami rozważają ogłoszenie alternatywnych wyników w nocy. Jednym słowem cyrk. Czy realny? Oj, jakże bardzo… i przerażająco bardzo niestety.

I jest jeszcze wspomniana już matka Prezesa, postać, chciałoby się powiedzieć z angielskiego, last but not least. To wspaniała w swej dosłowności i idealności przekazu, metafora zamknięcia Kaczyńskiego na świat, jego braku tolerancji i szacunku do ludzi, jego zacietrzewienia i frustracji. Powodująca napięcia i zazdrość między bliźniaczymi synami, faworyzująca jednego z nich, zdana na oddaną obecność tego, który został, kobieta. Matka kochająca ponad życie, swoją chorobliwą miłością i manipulującym przywiązaniem syna do siebie,  krzywdząca go, jątrząca i wpływająca na jego decyzje.

K_0317

Co by nie mówić o K., to w pewnym wymiarze bardzo ważny, społecznie zaangażowany spektakl, teatr. Nawet jeśli nieskomplikowany i literalny przekaz nie zaskoczył niczym innym, jak właśnie tą dosłownością i nawet jeśli nie zaproponował żadnej sceniczno – społecznej alternatywy naszej narodowej przyszłości, to jest dość potężnym głosem sprzeciwu. Mimo że po K. pozostaje estetyczny i polemiczny niedosyt (bo jedyną kontrowersją jest to że K. to naprawdę K.), myśl, że Strzępka i Demirski mogliby więcej, uważam że to ważny ze społecznego punktu widzenia , warty obejrzenia, spektakl.

We mnie pozostaje lęk zbliżającego się roku 2019.

fot. Magda Hueckel

Kto się boi Virginii Wolf?

Kto się boi Virginii Wolf, to spektakl w reżyserii Grzegorza Wiśniewskiego na podstawie fantastycznego i ponadczasowego tekstu Edwarda Albee’go.

Rzecz dzieje się gdzieś w Nowej Anglii, w pokoju wypełnionym książkami (świetna scenografia Barbary Hanickiej), późną nocą, kiedy to pewne małżeństwo w wieku, na oko, czterdzieści plus, mocno zmęczone alkoholem, wraca z balu inaugurującego nowy rok akademicki. Ona to Marta (Dorota Kolak) – córka rektora uniwersytetu, on – Goerge (Mirosław Baka) – mąż Marty, niespełniony i niedoceniony wykładowca historii na owej uczelni. Na pierwszym planie nepotyzm i frustracja, które czasem robią miejsce analizie relacji małżeńskiej wspomnianej pary, czasami się z nią mieszają, niekiedy zazębiają.

Para ta nie szczędzi sobie uszczypliwości, obelg, impertynencji, inwektyw, ciętych ironii i sarkazmów. Publiczność zanosi się od śmiechu… A Marta i George we wzajemnej zjadliwości docierają w końcu siarczystych poniżeń i upokorzeń. Przestaje być komediowo, robi się coraz bardziej cierpko i refleksyjnie. On obraża i upokarza ją swoją obojętnością i cynizmem, ona prościej i literalniej – dyskredytując go jako mężczyznę, kochanka, naukowca, człowieka w ogóle.

W pokoju pojawia się kolejne małżeństwo – zaproszeni przez Martę na coś w rodzaju afetr party Nick (Piotr Bierdoń) – przystojny, blondwłosy, wysportowany, szarmancki i szalenie ambitny nauczyciel biologii na uniwersytecie ojca Marty oraz Honey (Katarzyna Dałek) – niezbyt ładna słodka idiotka, trochę tępa i naiwna, żona swojego męża. Młodsi od gospodarzy o jakieś dwadzieścia lat, na pozór idealnie dobrani, kochający.

kto-sie-boi-virginii-woolf-20-2

Ale tylko na pozór, bo ten fasadowy kontrast par legnie w gruzach, gdy z szaf wychodzą potwory.

Okazuje się bowiem, że w tej grze słów i emocji, pary obnażają się coraz bardziej. Odkrywają przed widzami wnętrzności swoich związków i podszycie ich samych. I tak, Nick to małostkowy i zorientowany na karierę emocjonalny chłopiec, który wcale tak bardzo nie kocha swojego Skarbka. Ożenił się z nią po tym, jak uroiła sobie ciążę, a jej ojciec zostawił jej w spadku ogromna fortunę. Nie jest ani kulturalny, ani szarmancki, nie przeszkadza mu uczelniany awans przez łóżko z córką rektora. Nie przeszkadza mu w tym też wymiotujący w łazience Skarb, ani czytający obok, książkę George. Nie przeszkadza też to oczywiście Marcie. Kobieta rozpaczliwie wołająca uwagi i ciepła ze strony nieobecnego męża, idzie do łóżka z Nickiem. Zapytacie kto jest winny? Nikt. Ta swoista psychoterapia, freudowska analiza, czy też terapia małżeńska, która uruchomiła się na scenie, pozostawiona została dokończeniu przez widzów już poza teatrem.

kto-sie-boi-virginii-woolf-21

Pełen ciętego dowcipu, emocji i angażującej historii spektakl ma kilka dużych atutów, ale w sąsiedztwie niemałych zgrzytów.

Jeśli chodzi o plusy, to niewątpliwym jest obecność na scenie absolutnie fantastycznego duetu Kolak, Baka. Fenomenalne kreacje, gra aktorska na najwyższym poziomie, ogromne doświadczenie sceniczne jakie mają i bezsprzeczny talent pozwoliły im zagrać nieuciekającą w tanie efekciarstwo i nieznośną przesadę, nonszalancję. Zdecydowanie mocny punkt, to także wspomniana już na początku scenografia Barbary Hanickiej oraz przekład Jacka Poniedziałka.

Niestety w kwartecie z rewelacyjnymi Dorotą Kolak i Mirosławem Baką uwypukliły się różnice w warsztacie drugiego scenicznego małżeństwa.

Postać Honey w wykonaniu Katarzyny Dałek, to w mojej ocenie największy mankament spektaklu. Dałek nie miała łatwej roli – drugoplanowa postać, obecna w rozmowach innych jako opowieść w osobie trzeciej, spędzająca większość czasu na torsjach w łazience gospodarzy. Jednak gdy już się pojawiała, próbując wejść w ton nierozgarniętej i infantylnej, skręcała nieopatrznie w trudną do zniesienia melo – recytację.

Trudne w odbiorze było także oświetlenie, szczególnie zjeżdżające z sufitu szpitalne reflektory – zbyt duża dosłowność chirurgicznej dokładności w roztrząsaniu przeszłości.

kto-sie-boi-virginii-woolf-18

Spektakl warty zobaczenia, na pewno ze względu na mistrzowskie kreacje Doroty Kolak i Mirosława Baki. Ale żeby jechać na niego przez pół Polski, to już chyba nie…

fot. materiały Teatru Wybrzeże

 

W listopadzie

4. 11 7 minut, reż. Adam Biernacki
Teatr im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu

4. 11 Faza Delta, reż. Gabriel Gietzky
Teatr im. Stefana Jaracza w Olsztynie

4. 11 Opowieść o zwyczajnym szaleństwie, reż. Grzegorz Chrapkiewicz
Teatr Dramatyczny w Białymstoku

4. 11 Mystic Opera: Eneos, reż. Agnieszka A. Kamińska
Gdański Teatr Szekspirowski

4. 11 K., Reż. Monika Strzępka
Teatr Polski w Poznaniu

4. 11 Do komina Murzyna! Murzyna!, reż. Zbigniew Brzoza
Teatr Wybrzeże w Gdańsku

4. 11 Król Edyp, reż. Rudolf Zioło
Teatr Współczesny w Szczecinie

4. 11 Wojna światów, reż. Weronika Szczawińska
Teatr Zagłębia w Sosnowcu

5. 11 Nie wierzę w śmierć, reż. Tomasz Kaczorowski
Teatr Miniatura w Gdańsku

5. 11 Murzyni, reż. Iwona Kempa
Teatr Nowy Proxima w Krakowie

8. 11 Sąd Ostateczny, reż. Paweł Szkotak
Opera Bałtycka w Gdańsku

8. 11 Szewcy, reż. Jerzy Stuhr
Teatr Nowy w Łodzi

10. 11 Skrzywienie kręgosłupa, czyli gra o władzę, reż. Karolina Kirsz
Teatr im. Wilama Horzycy w Toruniu

10. 11 Zakonnice odchodzą po cichu, reż. Daria Kopiec
Teatr im. Jana Kochanowskiego w Opolu

10. 11 Stopklatka, reż. Agnieszka Baranowska
Teatr im. Adama Mickiewicza w Częstochowie

10. 11 Balety Polskie, chor. Robert Bondara, Jacek Tyski, Jacek Przybyłowicz
Teatr Wielki – Opera Narodowa

11. 11 Super spektakl, reż. Justyna Sobczyk i Jakub Skrzywanek
Teatr Powszechny w Warszawie

15. 11 Proces, reż. Krystian Lupa
Nowy Teatr w Warszawie

16. 11 Zatoka suma, reż. Agata Dyczko
Teatr Ochoty w Warszawie

23. 11 Biesy, reż. Jacek Głomb
Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy

24. 11 Wiera Gran, reż.Jędrzej Piaskowski
Teatr Żydowski im. Estery Racheli i Idy Kamińskich w Warszawie

24. 11 Oriana Fallaci. Chwila, W której umarłam, reż. Zbigniew Brzoza
STUDIO Teatrgaleria w Warszawie

25. 11 Miarką za miarkę, reż. Mikołaj Grabowski
Teatr Polski w Bielsku – Białej

25. 11 IMPRO ATAK! Kryminał improwizowany w 2-ch aktach
Teatr Nowy im. Kazimierza Dejmka w Łodzi

25. 11 Życiorys Nowej Huty, reż Gabriela Muskała
Teatr Ludowy w Krakowie

Ponad to:

3 – 4. 11 Festiwal Monodramu Monoblok
Gdańsk

5 – 29. 11 Krośnieńskie Spotkania Teatralne

10 – 17. 11 Gorzowskie SPotkania Teatralne

13 – 19. 11 Międzynarodowe Spotkania Teatrów Tańca
Lublin

16 – 19. 11 Abaletofffestiwal
Kraków

17 – 26. 11 Festiwal Nowego Teatru. Rzeszowskie Spotkania Teatralne

fot. Magda Hueckel

Porno

–  Pamięci rewolucji.
– Którą rewolucję masz na myśli?
– Wiem tylko o jednej jedynej. O tej, kiedy moje ciało wyzwoliło się spod brzemienia czasu i niezależnie ode mnie cieszyło się sobą.

To motto dramatu, które rozbrzmiewa w holu przed rozpoczęciem spektaklu, powtarzane jak mantra. Nie sposób go pominąć, tak jak nie sposób zignorować spektaklu w reżyserii Ceziego Studniaka.

Porno to tytuł spektaklu i pseudonim bohaterki jednocześnie. Porno przybija, Porno emocjonalnie zużywa i przeciąża. I sami wybierzcie, czy mówię o postaci, czy o spektaklu w ogóle, a każda odpowiedź będzie prawidłowa. Stwierdzicie zatem: eee, czyli nie warto! Otóż warto! Bardzo warto. Bo to jeden z tych spektakli, który odkłada gdzieś w pamięci, na długo pozostającą, wymagającą zastanowienia, w jakiś sposób dręczącą myśl. Jest to wymagający emocjonalnie teatr, którego nie powinniśmy się jednak bać. Zachęcam do stawienia mu czoła i nocnych analiz.

Porno to monodram, jedno z najtrudniejszych (jeśli nie najtrudniejsze) i najbardziej ryzykownych w sztuce aktorskiej, zadań, łatwo się na nim wyłożyć. Edyta Łukaszewska poradziła sobie z nim jednak fantastycznie. Postać przez z nią grana była angażująca, ciekawa, ekscytująca. Aktorce udało się uniknąć natarczywości i uciążliwej hiperbolizacji, niepotrzebnego i taniego efekciarstwa. Świat, który stworzyła na scenie, jest wartki, pociągający i uniemożliwiający obojętność. Po prostu dobra robota!

porno_10

Akcja spektaklu osadzona jest na Węgrzech, w czasie reżimu komunistycznego, poniżającej inwigilacji i cenzury. Porno, to pseudonim nadany przez służby bezpieczeństwa aktorce, której winą jest odgrywanie gdzieś w przestrzeni miasta przedstawień dla bezdomnych dzieci i dokarmianie ich. Postać grana przez Łukaszewską jest wielowymiarowa, wielowarstwowa. Raz irytuje, zaraz jej współczujemy, infantylna i dojrzała jednocześnie, niespokojna i nadpobudliwa, stawiająca opór i pogodzona z losem. Trudne to wyzwanie, zakończone sukcesem.

Jej rola ma nieuporządkowaną strukturę, jest zbitkiem myśli, wspomnień, przemyśleń, odgrywanych rozmów i ilustracji doświadczeń. Sceny dotyczące przedstawień, które  Porno gra dla dzieci, rozmów z sąsiadem, teściową, czy jej przemyśleń wydarzają się wewnątrz ustawionego w centrum sceny sześcianu – klatki (tak jakby Porno była więźniem przypisanego jej i odgrywanego bez jej zgody losu).  Przesłuchania natomiast mają miejsce na tle trzech ścian klatki, przy metalowym stoliku i pomalowanej farbą olejną, ściany. I to to miejsce, te wydarzenia, przesłuchania pozbawiające kobietę człowieczeństwa, odzierające, przez aparat władzy, z godności mają charakter porno – podniety. Nie nagie ciało aktorki, które w pierwszej scenie przedstawia nam rozkładając jego budowę na czynniki pierwsze, nie jej egzaltacja są dla kogokolwiek erotycznie pobudzające. To obsceniczne, chore sprawowanie kontroli, inwigilacja, tępienie wyimaginowanego zagrożenia i dyktatura jest największym, ułomnym, patologicznym i perwersyjnym stymulantem władzy.

porno_9

W miarę postępowania kontroli, okrutnych przesłuchań i zatracania się Porno w niemożności, klatkę wypełniają spadające przez rurę umocowaną przy suficie, maskotki, by ostatecznie przykryć sobą, wchłonąć kobietę bez reszty. To wymowne, bardzo dosłowne rozwiązanie sceniczne nawiązuje po trochu pewnie do infantylności Porno, jednocześnie unaoczniając przytłaczające, nieme, społeczne przyzwolenie, wydawałoby się niewinne działania, komentarze, które pomnożone przez setki potrafią osiągnąć efekt druzgocący. To symbol narzędzi do sprawowania przez partię kontroli, w postaci pluskiew, agentów, przemocy. Nie dajmy się zatem zwieść pozornej toporności tej pluszowej przenośni.

porno_8

Porno, która chce jedynie żyć, żyć swoim życiem i na własnych zasadach, w końcu przegrywa. Jej ciało i skołatany umysł nie wytrzymują natarcia. Kontrola, reżim tym razem wygrywa. Śmierć daje dziewczynie poszukiwany przez nią kolor i wolność. Przynajmniej w to chcemy wierzyć…

…moje ciało wyzwoliło się spod brzemienia czasu i niezależnie ode mnie cieszyło się sobą.

Po zakończeniu spektaklu, Edyta Łukaszewska przerywa oklaski, mówiąc że nie spodziewała się, że tekst, który chciała zagrać już na trzy lata przed premierą (czyli aż osiem lat temu) stanie się kiedykolwiek tak aktualny, jak w dniu premiery (30 września 2016 – przeddzień Czarnego Protestu) i pozostanie bieżący do dziś. W tym miejscu wspomniała o zniszczonym przez Ministra Kultury Teatrze Polskim we Wrocławiu,  Teatrze Starym w Krakowie, cenzurze politycznej, ideologicznej przemocowości w sferze teatru. Apelowała o stawianie czoła i wspieranie wolności polskiego teatru. Apeluję i ja.

 

fot. Materiały Teatr Nowy w Poznaniu

Ojczyzna

Co to jest ojczyzna? Co się na nią składa? Co się w niej zawiera? A co na pewno nią nie jest?! Czyli milion pytań z zakresu tych niełatwych, o nieoczywistej odpowiedzi. Nieoczywistej i bez jedynej dobrej. I bądźmy pewni, że pytanie o ojczyznę, to tylko jedno z ogromu tych  dotyczących niefiguratywnych aspektów rzeczywistości, w którym przejawia się dziecięca kosmogonia, fascynacja tym, jak doszło do tego, że świat wygląda właśnie tak…

Jak zatem rozmawiać z dziećmi na abstrakcyjne tematy, jak nie infantylizować odpowiedzi i lekceważącą odpowiedzią nie spłycić, nie przeszkodzić i nie podciąć dziecięcych skrzydeł urosłych z wewnętrznej motywacji do poznawania i rozumienia świata? I w końcu, jak wytłumaczyć, czym jest ta cholerna ojczyzna?

Otóż jeśli nie interesuje was martyrologia i patetyzm, wzniosłość i wyniosłość, to najlepiej będzie przyjść całą rodziną, grupą przedszkolną, czy samemu (to rzecz także dla dorosłych!) do Teatru Polskiego w Poznaniu na spektakl Ojczyzna właśnie, w reżyserii Justyny Sobczyk!

22311915_10213480137499851_1220993575_o

Spektakl nie jest zwykłą definicją, bo słownikowe określenie, zamknięte  w granicach słowa, zdania, zapisane, czy wyartykułowane w formie opisu, wyjaśnienie, raczej nie wystarczy by zaspokoić eksplikacyjny głód dziecka. Dlatego w spektaklu Sobczyk, język wzbogacony jest o ruch, zilustrowany muzyką i emocjami. Całość jest bardzo dynamiczna, kolorowa i jednocześnie (co szalenie ważne) pozbawiona trywialności i banalności często właściwym produkcjom dla najmłodszych. Dziecko traktowane jest tu jak partner.

Spektakl rozpoczyna się wspólnym budowaniem z kartonów pierwszej ściany naszej ojczyzny. Każdy dostaje swoje pudło, które (samodzielnie bądź nie) podpisuje i układa na środku sceny. Wszyscy, bez wyjątku mają swój kartonowy/klockowy wkład w budowę. Co więcej wkład ten nie jest anonimowy i można na bieżąco śledzić jego losy. Co ciekawe, już w pierwszej minucie spektaklu, ściana zostaje rozwalona przez pojawiających się na scenie pięciu bohaterów: Klocka (Paweł Siwiak), Dom (Piotr B. Dąbrowski), Drogę (Ewa Szumska), Pana Wojsko (Mariusz Adamski) i Mowę (Barbara Krasińska). Można by powiedzieć, najpierw kazaliście dziecku utożsamić się ze swoim klockiem, śledzić go na scenie, żeby na jego oczach, bezwstydnie zburzyć jego pracę i wkład w budowę?! Ale z klocków powstają coraz to nowe budynki, przestrzenie, zapory, klocki biorą udział w konfliktach i realizują pomysły na ich konstruktywne rozwiązanie. Bo przecież ojczyzna to nie wyimaginowany, pewny, stały i niezmienny, jak skała twór. To przestrzeń ciągłych przemian, miksujących się wpływów i rozwoju, obszar mieszczący w sobie różnorodność, jedność i odmienność! I to wszystko z narzędzi, które posiadamy – z naszych potencjałów i różnorodności – nie tylko charakterów i aparycji, ale także potrzeb i interesów. Burzenie pozwala zaczynać wspólne budowanie na nowo. Zmiany, powstający chaos, dają nieskończoną ilość kreatywnych możliwości do rozwijania potencjału wyobraźni, cały wszechświat nowych, nie nadanych jeszcze znaczeń.

22368668_10213480138259870_828309641_o

To piękne i chyba najważniejsze przesłanie spektaklu! Twój głos i twój wkład jest na wagę złota bo jest niezbędny do wprowadzenia zmian. I nawet jeśli twój klocek się zniszczył, albo leżał na samym dole, to jego rola była równie ważna, jak każdego innego biorącego udział w przemianach. A przyjemność wspólnego budowania nie polega na kolektywnym i jedynym celu – zbudowaniu, lecz wspólnym zaczynaniu wszystkiego od nowa i zarysowującemu się przed nami, ogromowi nowych możliwości.

22312262_10213480137299846_1997023748_o

Język spektaklu, jego energia i ekspansywność rozwija się wraz z postępem akcji. Zaczynamy od prostych echolalii, poprzez sylaby, pojedyncze, proste słowa, które wskazują kierunek i organizują przestrzeń by zakończyć wspólnie zaśpiewaną piosenką, o wyraźnych, słowach budujących zdania, konteksty, komunikatami wyrażającymi emocje i plan działania. Język spektaklu rozwija się kompatybilnie do rozwoju mowy dziecka i jako narzędzie pomaga mu w poznawaniu otoczenia, określaniu potrzeb, nadawaniu mu merytorycznego sensu, rozdzielaniu pojęcia ja od reszty świata. Także o języku, który daje możliwości posiadania (oczywiście metaforycznego) wszystkiego co wokół i radości jaka temu towarzyszy, opowiada Ojczyzna.

Piękna i ważna to lekcja, podana w naprawdę dobry sposób.

O języku i zmianach szalenie dużo mówi sama autorka sztuki, Krystyna Miłobędzka – poetka, ale także dramatopisarka, której życie i twórczość związane jest z Wielkopolską, gdzie się urodziła, mieszka i gdzie przez lata współpracowała z poznańskim Teatrem Lalki i Aktora Marcinek. Teatr dla dzieci, który tworzyła Miłobędzka, znacznie wyróżniał się spośród ówczesnego repertuaru. Poetka nie mamiła bogatą inscenizacją, czy scenografią, odrywała się od tradycyjnego podziału na widownię i scenę. Jej spektakle miały charakter wspólnej zabawy, gry, otwartej przestrzeni nastawionej bardziej na współuczestnictwo i zabawę, niż bierny odbiór. W jej twórczości skierowanej dla najmłodszych widać dużą fascynację koncepcją sztuki dla dzieci Jana Dormana – twórcy Teatru Dzieci Zagłębia.

Miłobędzka, to autorka tomu dramaturgii dziecięcej Siała baba mak. Gry słowne dla teatru, gdzie przy tworzeniu figury teatralnej czerpała z podwórkowego, językowego folkloru.

Traktuje język, jak żywy organizm zdolny do ciągłych modyfikacji, przeistoczeń, przekształceń, dzięki któremu możliwa jest transformacja tego, co wokół wciąż na nowo.

Weźmy zatem z Teatru, razem z klockiem, który można było wziąć na pamiątkę, szczyptę optymizmu i przekonania, że wspólne tworzenie i zaczynanie od nowa jest piękne. budujemy za pomocą języka, przypisując rzeczywistości nowe znaczenia.

Polecam! To naprawdę mądry spektakl.

fot. Piotr Bedliński

Październikowe premiery i festiwale

1.10 Ostatni syn, rez. Przemysław Jaszczak
Teatr Żydowski im. Estery Racheli i Idy Kamińskich w Warszawie

6.10 Dom Lalki, reż. Agnieszka Lipiec – Wróblewska
Teatr Polski w Warszawie

6.10 Zemsta, reż. Anna Augustynowicz
Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie

6.10 Moja walka, reż. Michał Borczuch
TR Warszawa

7.10 W kole, reż. Bartosz Kurowski
Teatr Miejski w Gliwicach

7.10 Sposób na Alcybiadesa, reż. Piotr Ratajczak, Piotr Rowicki
Teatr im. Juliusza Osterwy w Lublinie

7.10 Zahipnotyzuj mnie, reż. Małgorzata Bogajewska
Teatr Ludowy w Krakowie

7.10 Arcydzieło na śmietniku, reż. Tomasz Obara
Teatr Współczesny w Szczecinie

7.10 Następnego dnia rano, reż. Grzegorz Kempinsky
Teatr Miejski w Gdyni

13.10 Iwona, księżniczka Burgunda, reż. Grzegorz Jaremko
Teatr Dramatyczny w Wałbrzychu

13.10 Eros i Psyche, reż. Barbara Wysocka
Teatr Wielki – Opera Narodowa w Warszawie

14.10 Wanda, reż Maria Sadowska
Teatr w Polski w Bielsku – Białej

14.10 Psie serce, reż. Maciej Englert
Teatr Dramatyczny w Warszawie

16.10 Promieniowanie, reż. Kazimierz Braun
Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie

20.10 Dobra terrorystka, Agnieszka Olsten
Teatr Studio w Warszawie

21.10 Nikt, reż. Artur Tyszkiewicz
Teatr Narodowy w Warszawie

21.10 Wróg ludu, reż. Andrzej Walden
Teatr Dramatyczny w Płocku

21.10 Popiełuszko, reż. Jan Nowara
Teatr Dramatyczny w Białymstoku

25.10 Sprawy wewnętrzne. National affairs, chor. Iza Szostak
Nowy Teatr w Warszawie

27.10 Korfanty, reż. Przemysław Wojcieszek
Teatr Śląski w Katowicach

Ponad to:

29.09 – 10.10 Międzynarodowy Festiwal Tańca Współczesnego Ciało/Umysł
Warszawa

6 – 14.10 Międzynarodowy Festiwal Konfrontacje Teatralne
Lublin

13 -22.10 Festiwal Prapremier
Bydgoszcz

14 – 21.10 Międzynarodowy Festiwal Teatralny Dialog
Wrocław
fot. Materiały TR Warszawa

Najbliższe, wrześniowe premiery

28.09 Kroniki Podwórkowe, reż. Aneta Adamska
Teatr Przedmieście w Rzeszowie

29.09 Szaberplac, moja miłość, reż. Tanja Miletić Orucević
Wrocławski Teatr Współczesny im. Edmunda Wiercińskiego

29.09 Kocham operetkę Mów mi Ty!
Opera Bałtycka w Gdańsku

30.09 Pan Tadeusz/Impressia Experientia, reż. Mariusz Pilawski
Teatr Mały w Manufakturze w Łodzi

30.09 Ranny Ptaszek, reż. Dariusz Taraszkiewicz
Prom Kultury Saska Kępa w Warszawie

30.09 Nine, reż. Jacek Mikołajczyk
Teatr Muzyczny w Poznaniu

30.09 Petit Pierre, reż. Helena Radzikowska
Olsztyński Teatr Lalek

30.09 Burza, reż. Marek Zakostelecky
Wrocławski Teatr Lalek

30.09 More, chor. Ramona Nagabczyńska
Fundacja Ciało/Umysł, Warszawa

30.09 Balladyna, reż. Krzysztof Galos
Bałtycki Teatr Dramatyczny im. J. Słowackiego w Koszalinie

30.09 Św. Idiota, reż. Janusz Opryński
Teatr Polski w Bielsku – Białej

30.09 Iwona, księżniczka Burgunda, reż. Magdalena Miklasz
Teatr Nowy w Poznaniu

30.09 Mefisto, reż. Agnieszka Błońska
Teatr Powszechny w Warszawie

 

fot. Materiały Teatr Nowy w Poznaniu