Jutro przypłynie królowa

Wyspa Pitcairn — terytorium zamorskie Korony Brytyjskiej, cztery kilometry kwadratowe lądu na środku Pacyfiku. Lasy mandarynkowe, spora liczba nienazwanych jeszcze roślin, piękna zatoka. Produkowanym tu miodem podobno zajada się sama Elżbieta II. Jest tu jedna droga, kilka quadów, brak lotniska, czy portu. 

Na wyspie żyje zaledwie pięćdziesiąt kilka osób, z których większość (ci prócz przyjezdnych, czyli Obcych i Przechrztów) to potomkowie buntowników ze statku Bounty i uprowadzonych przez nich dwieście lat temu Tahitańczyków i Tahitanek. 

Wydawać by się mogło, że Pitcairne to raj na ziemi, ma wszystko by stać się oczywistą mekką wielbicieli prostego, spokojnego życia w komunie, w bliskim kontakcie z naturą, zbiegów systemu.

Dlaczego więc tym rajem nie jest i przed czym ostrzegano Mariusza Wasielewskiego, autora reportażu ,,Jutro przypłynie królowa” przed przyjazdem na wyspę? Dlaczego mówi się o niej, że jest przeklęta?

Powodów jest kilka — bieda, spadek demograficzny, brak wygód, rozbijające się o skalne brzegi wyspy, statki. Lecz najważniejszym z nich jest… tradycja. Tradycja kazirodztwa i pedofilii.  Jedna z niepisanych zasad Wyspiarzy brzmi: ,,Dzieci są otaczane troską do czwartego roku życia. Wtedy najbardziej kształtuje się ich charakter. Odtąd gotowe są służyć wspólnocie całe życie.”* O ile jedni, czyli mężczyźni służą wspólnocie budując domy, tak kilkunastoletnie (a czasem nawet kilkuletnie) dziewczynki wykorzystywane są seksualnie. Za przyzwoleniem rodziców są brutalnie gwałcone przez sąsiadów, wujków, kuzynów… W tej ocenie nie ma miejsca na relatywizm kulturowy. Wyspiarze żyjący w odosobnieniu ustanowili własne prawa i zwyczaje. Miarą sprawiedliwości jest tu siła — ta fizyczna. Kto ma jej więcej, może wszystko.

Spektakl Wrocławskiego Teatru Współczesnego w reżyserii Piotra Łukaszczyka o tytule tym samym co książka, nie tylko mówi, o tym co wydarzyło się na Pitcairn, ale zadaje pytanie — dlaczego. Podkreśla też wątek mileczenia jako współodpowiedzialności za zbrodnię.

Wyspa zbudowana jest tu na planie koła, wyznaczonego przez tory — wspomniana wcześniej jedna droga, po której porusza sie na trzykołowym rowerze Rusty (Miłosz Pitruski). To bezbłędna metafora przynależności do wyspy i wspólnoty. Mężczyzna może poruszać się nim tylko tutaj i wyłącznie jedyną dostępną trasą… brak tu miejsca na  ewentualną ucieczkę, czy poszukiwanie alternatywy, zmianę planów. Nad nią kaskadowo zawieszone stare, podziurawione karnistry po benzynie, gary, konewki, które po zapaleniu umieszczonych w nich żarówek stają się księżycem i rozgwieżdżonym niebem (reżyseria świateł Jędrzej Bączyk). Wszędzie porozrzucane są jakieś sprzęty, śmieci, gdzieś z boku sceny co jakiś czas odzywa się radio. Scenografia autorstwa Michała Araszewicza bardzo dobrze oddaje krajobraz nakreślony przez Wasielewskiego w reportażu. 

Wszyscy aktorzy — Wyspiarze są na scenie od początku do końca. Ten zabieg perfekcyjnie oddaje kolektywność społeczności, tworzonej przez nich codziennej tkanki. Równocześnie nie pozostawia złudzeń — wszyscy, każdy z mieszkańców wyspy, bez wyjątku, doskonale wie o obowiązującej tu ,,tradycji”. Żyjąc w mocno związanej komunie, na tak małej powierzchni wspólnych zależności, po prostu nie sposób nie wiedzieć. Każdy odwracający plecy i wkładający watę w uszy mieszkaniec Pitcairne jest współodpowiedzialny za zbrodnie wyrządzone dziewczynkom, niewyobrażalną traumę dorosłych kobiet. Jest tu taka scena, w której aktorzy zakładają  na głowy tetrowe pieluchy, tworzą okrąg wokół gwałconej właśnie przez Wujaszka (Bartosz Woźny) Veroniki (świetna Maria Kania). Tetrowe pieluchy, przez które przebija obraz i każdy dźwięk…

Ból dziecka (wzruszające rozmowy sióstr Lisy — Jolanta Solarz – Szwed i Veroniki) uzasadniony jest zwyczajem. Donna (Anna Błaut) — matka dziewczyn, ich strach i cierpienie tłumaczy koniecznością dbania o wspólnotę. Bo bez wspólnoty człowiek nic tu nie znaczy, ludzie są od siebie zależni. Przez pryzmat Donny twórcy spektaklu pokazali wszystkich rodziców oddających swoje córki w ręce oprawców. Punkt ciężkości został tu jednak nie bez powodu położony na Donnę — matkę — kobietę, czyli najbardziej cierpiącą część zaburzonego systemu. Kobieca wspólnota naznaczona jest tu więc i bólem i niewypowiedzianym porozumieniem. Zostało to bezbłędnie zobrazowane w szaleńczym tańcu Wyspiarek, z całym wachlarzem gestów, przyruchów, grymasów (choreografia autorstwa Tomasza Wesołowskiego).

Każda próba odejścia od ustalonych przez patriarchat zasad jest tłamszona w zarodku. Jak uczucie Kretyna (Jakub Mikulak) do Abigail (Diana Kozłowska). Kiedy para zostaje przyłapana na flirtowaniu, męska część społeczności poniżaniem, przemocą i groźbą wykluczenia, zmusza go do zgwałcenia dziewczyny. 

Akcja spektaklu nabiera innego tempa, kiedy do Wielkiej Brytanii docierają informacje o pitcairneńskich zbrodniach. Rozpoczyna się wtedy prawdziwy korowód wzajemnego zrzucania na siebie winy i odpowiedzialności, racjonalizacji wydarzeń i oczyszczania. Prym w hipokryckim tłumaczeniu i miotaniu się wiedzie pastor Lu, mąż Donny zagrany doskonale przez Krzysztofa Boczkowskiego. Osoba duchowna, która winna stać na straży sacrum, jest tą, która swoje zachowanie (pastor nie gwałcił, ale jedynie… podglądał) tłumaczy ideologią i ludzką słabością. Mówi, że ,,obserwacje życia czynią jego kazania bardziej wiarygodnymi”. Obrzydliwość i nieodparte wrażenie, że skądś to znamy. Przed oczami sceny z filmów braci Sekielskich. Pastor broni się tak, jak bronią się dziś w Polsce księża pedofile. 

Na koniec Veronika — spokojnym, kojącym wręcz głosem wygłasza monolog. Nastrojem oderwany od obrazów i treści, które właśnie do nas dotarły. Monolog o nadziei. Na ucieczkę, na długi most, którym przejdzie nad oceanem do innego życia, na spokój.

,,Jutro przypłynie królowa” to utrzymany w poetyce mitu, legendy wstrząsający spektakl o wyjaśnianych kulturą wynaturzeniach. O wspólnocie i współodpowiedzialności każdego z jej członków za zbrodnię, która wydarzyła się pod okiem Boga i brytyjskiej Królowej. Podczas spotkania z twórcami spektaklu pojawiło się pytanie, czy można przełożyć historię małej wysepki otoczonej wodami Oceanu Spokojnego na polską rzeczywistość. Ja odpowiem na nie pytaniem — czy trzeba to robić, żeby spektakl odłożył się w naszym ciele i skłonił do refleksji? 


*M.Wasielewski ,,Jutro przypłynie królowa”, Wydawnictwo Czarne 2020, s. 127 

fot. Natalia Kabanow

Życie intymne Jarosława

A pierwsze zamknienie

To moje spojrzenie,

Że ja ciebie nie chcę znać.

A drugie zamknienie

To wysokie sienie,

Po których muszę stąpać.

A trzecie zamknienie

To siwe kamienie,

Pod którymi muszę spać.

Słowa ,,Pieśni kurpiowskich” Karola Szymanowskiego brzmią już kiedy wchodzimy na widownię Malarni Teatru Wybrzeże. Trzy męskie głosy cicho, jakby w zamyśleniu śpiewają o śmierci…  Półprzezroczystość dymu i ciepłe światło (Damian Pawella) nadają scenie miękkości i liryczności. Na dole sceny siedzi półnagi, przystojny, dobrze zbudowany, młody mężczyzna. Pozą przypomina rzeźbę greckiego boga; kolejnych dwóch leży na rozstawionych z tyłu sceny podestach.

Metalowo — drewniane rusztowanie, rozwieszona w tle gruba folia malarska (scenografia autorstwa Kornelii Dzikowskiej) i bałagan kabli przy stanowisku muzyka Rafała Ryterskiego przypominają budowę/kulisy. Tworzą metaforę nawarstwienia tematów i emocji, a także pewnego rodzaju tabu. 

Młody mężczyzna okazuje się nie żyć i przygotowywany jest właśnie do pochówku. To Jurek Błeszyński — największa miłość i muza Jarosława Iwaszkiewicza, jak pisał o nim — ,,mój jedyny, mój najdroższy”. Tanatotoaletę z namaszczeniem, miłością do ludzkiego ciała, ale też dużą wprawą i zwyczajowością wykonuje Dziad Szpitalny (Robert Ciszewski). Wszystkiemu przygląda się starszy mężczyzna w szarym, wełnianym garniturze. To Jarosław Iwaszkiewicz grany przez Krzysztofa Matuszewskiego (wiemy to, chociaż w całym spektaklu ani razu nie pada nazwisko pisarza). Tą mocno sensualną sceną rozpoczyna się “Życie intymne Jarosława” w reżyserii Kuby Kowalskiego, na podstawie tekstu Magdy Kupryjanowicz i Michała Kurkowskiego. Nielinearna opowieść o Iwaszkiewiczu, jego żonie Annie i wspomnianym Jurku Błeszyńskim; o uczuciach, skomplikowanych relacjach, przywiązaniu, ,,(…) miłosnym poszukiwaniem świętego Graala”*.

Spektakl Kuby Kowalskiego powstał na podstawie korespondencji, dzienników i wątków z opowiadań Iwaszkiewicza. W ,, Życiu intymnym Jarosława” Jurków jest trzech. Ten grany przez Piotra Biedronia jest zbuntowany i nieufny, Marcina Miodka najbardziej zmysłowy, uwodzicielski, efemeryczny, Jana Napieralskiego bierny. Różnice te najlepiej widać chyba w scenie przy stole w mieszkaniu Iwaszkiewiczów. Opisany zabieg teatralny ma na celu (podobnie zresztą jak scenografia) pokazanie wielowątkowości relacji Iwaszkiewicza i jego o prawie cztery dekady młodszego kochanka. Z jednej strony jest to wynikająca z relacji duchowość, inspiracja i twórcze uskrzydlenie poety; z drugiej pociąg seksualny, próba życia w zgodzie ze swoimi potrzebami, a wbrew PRL-owskiej ideologii wypierającej ze zbiorowej świadomości istnienie homoseksualizmu. To też niepewność, pasywność i wyrachowanie — Błeszyński był żonaty i miał dzieci. Iwaszkiewiczowi znany był też jego autodestrukcyjny tryb życia, liczne kochanki. Z racji złej sytuacji materialnej, Jurek często korzystał z pomocy finansowej pisarza. Natomiast gruźlica, na którą chorował Jerzy, intensyfikowała dodatkowo zakazaną znajomość bo uświadamiała o czasowości jej trwania. Błaganie młodszego kochanka o miłość wydaje się być w tym kontekście niezwykle smutne i tragiczne.

Choroba i pewna interesowność Jurka, ale też jego wiek sprawiały, że stawał się dla Iwaszkiewicza często nieuchwytny, nieosiągalny. Jego ciało było młode, skóra jędrna.  Popychało to poetę tak w zachwyt, jak w zażenowanie. Sprawiał wrażenie jakby kwestia fizyczna ich romansu interesowała go najmniej (może wcale), co widać wspaniale, między innymi w scenie, gdzie zafrasowany opowieścią Iwaszkiewicz zdaje się nie zwracać uwagi na uwodzenie, rozbierającego go właśnie kochanka. Pisarz odwraca się, zakrywa, opowiada dalej. Czuły w słowach. Jak czytamy w wywiadzie z reżyserem w Gazecie Wyborczej: ,,Iwaszkiewicz ~przepisywał~ w „Dzienniku” swoje życie intymne, sam przed sobą je niejako uwznioślał, często ukrywał czy bagatelizował seksualną stronę relacji z Błeszyńskim i próbował nadać jej wyłącznie charakter duchowy. Jest coś niezwykłego w tej mieszance hipokryzji, pruderii, uwewnętrznionej homofobii i utopijnego marzenia o pokrewieństwie dusz, o wzniesieniu się ponad brudną cielesność. Coś naszego, polskiego.”* Urzeczywistnia się to także w choreografii autorstwa Katarzyny Sikory, w której trzech synchronicznych Jurków wymyka się poecie, jest zawsze krok przed nim. Są szybsi, zmysłowi, wyzywający, eteryczni, zgodni. 

Opowieść i układ dopełnia postać Anny Iwaszkiewicz (świetna rola Anny Kociarz) — żony pisarza, z którą spędził ponad pięćdziesiąt lat i miał dwie córki. Anna, czy jak nazywał ją poeta — ,,Hania” doskonale wiedziała o romansie męża z Błeszyńskim, nie tylko mu się przyglądała, ale umożliwiała jego dalsze trwanie. ,,Anna odgrywa rolę drugoplanową i zasadniczą zarazem. (…) przez całe życie Iwaszkiewicza (…) była jego oparciem, najbliższą rodziną, najbliższą przyjaciółką.”* Postać wielowymiarowa. W spektaklu przesuwa się między scenami, przeciera metalowe elementy scenografii ściereczką, krytyczna i poważna, wypowiada się i zachowuje z rozwagą. Dla Błeszyńskiego bywa matką, choć wydaje się, że czasami wolałaby być kochanką, poczuć ożywienie, o którym tak wiele mówił jej mąż. Kowalski poprzez sceny niedopowiedzianego flirtu Błeszyńskiego z Anną pokazuje pewien margines ustalonego systemu. Przez cały spektakl jednak Anna stanowi dla obu mężczyzn opokę i wsparcie. Spokoju szuka zaś w modlitwie. Jest w niej jakaś niejasna siła, a zarazem subtelność. 

,,Życie intymne Jarosława” jest, jak chciał i zapowiadał reżyser, ,,poetycką opowieścią”*. I choć nie jest politycznym czy społecznym manifestem, na krótki moment wyrasta w niej odniesienie do tragicznego podziału Polek i Polaków, nagonki na środowisko LGBT+. Na tle przerobionej przez Ryterskiego, bo zaskakująco lirycznej wersji piosenki Y.M.C.A. zespołu Village People, przez środek widowni z tęczową taśmą gimnastyczną w ręku, przechodzi Robert Ciszewski z głośnym apelem: ,,Do czego doszło, że musimy walczyć o tak podstawowe prawa, jak prawo do kochania?”.

*,,Jarosław Iwaszkiewicz i jego życie poza normami” 

Z Kubą Kowalskim rozmawia Przemysław Gulda

Gazeta Wyborcza, 22 lipca 2020

https://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35611,26142962,jaroslaw-iwaszkiewicz-i-jego-zycie-poza-normami-w-queerowej.html

fot. Dominik Werner

Marzec 2020

6.03 Wracać wciąż do domu, reż. Magda Szpecht
TR Warszawa

7.03 Inni Ludzie, reż. Paweł Miśkiewicz
Akademia Sztuk Teatralnych w Krakowie

7.03 Piknik pod Wiszącą Skałą, reż. Mira Mańka
Teatr Współczesny w Szczecinie

7.03 Być jak Thelma i Louise, czyli w stronę Meksyku, reż. Łukasz Zaleski
Teatr im. Wilama Horzycy w Toruniu

7.03 Jednorożec, reż. Adam Orzechowski
Teatr Powszechny w Łodzi

7.03 Rozbitkowie, reż. Justyna Łagowska
Teatr Ludowy w Krakowie

7.03 Gwałtu, co się dzieje! reż. Jacek Głomb
Teatr im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim

7.03 Cyrano de Bergerac, reż. Paweł Aigner
Teatr Polski w Bielsku-Białej

13.03 Mykwa, reż. Karolina Kirsz
Teatr Żydowski w Warszawie

13.03 Udając ofiarę, reż. Krzysztof Dracz
Akademia Sztuk Teatralnych w Krakowie, filia we Wrocławiu

13.03 Ślub, reż. Radosław Rychcik
Teatr Zagłębia w Sosnowcu

14.03 Błękitny Pies, reż. Agata Skowrońska
Teatr Polski we Wrocławiu

14.03 Bracia Karamazow, reż. Marta Streker
Teatr im. Ludwika Solskiego w Tarnowie

14.03 I tak nikt mi nie uwierzy, reż. Wiktor Rubin
Teatr im. Aleksandra Fredry w Gnieźnie

19.03 Oszuści, reż. Jan Englert
Och-Teatr w Warszawie

20.03 Opętani, reż. Igor Gorzkowski
Teatr im. Stefana Jaracza w Olsztynie

21.03 PRAWDA PRAWDA PRAWDA PRAWDA PRAWDA PRAWDA PRAWDA PRAWDA,
reż. Agata Duda-Gracz
Teatr Śląski w Katowicach

21.03 Pensjonat pana Bielańskiego, reż. Marek Gierszał
Teatr Dramatyczny w Białymstoku

21.03 Nad Niemnem, reż. Jędrzej Piaskowski
Teatr im. Juliusza Osterwy w Lublinie

21.03 Nana, reż. Monika Pęcikiewicz
Teatr Polski w Poznaniu

25.03 Najczęściej zadawane pytania. Rewia Drag Queen, reż. Piotr Soroka
Novy Ruch Teatr we Wrocławiu

27.03 Jezioro, reż. Daria Kopiec
Teatr Dramatyczny m. st. Warszawy

27.03 Powrót Tamary, reż. Cezary Tomaszewski
STUDIO teatrgaleria w Warszawie

27.03 Ożenek, reż. Robert Czechowski
Lubuski Teatr w Zielonej Górze

27.03 Matka, reż. Radosław Stępień
Teatr Nowy w Poznaniu

27.03 Inni Ludzie, reż. Maciej Gorczyński
Teatr Barakah w Krakowie

27.03 Ludwiczek, reż. Daniel Malchar, Rafał Szumski
Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie

27.03 Cenci, reż. Seb Majewski
Teatr Dramatyczny w Wałbrzychu

27.03 Wyzwolenie, reż. Włodzimierz Staniewski
Europejski Ośrodek Praktyk Teatralnych Gardzienice

27.03 Oresteja, reż. Grzegorz Jaremko
Teatr Dramatyczny w Wałbrzychu

28.03 Kariera Nikodema Dyzmy, reż. Piotr Ratajczak
Teatr im. Wilama Horzycy w Toruniu

28.03 Iwona, księżniczka Burgunda, reż Waldemar Śmigasiewicz
Teatr im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie

28.03 Widok z mostu, reż. Janusz Kijowski
Teatr Drmatyczny w Płocku

28.03 Kazuko, reż. Laura Sonik
Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie

28.03 Dowcip, reż. Bożena Suchocka
Teatr im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu

28.03 Matka Joanna od Aniołów, reż. Wojciech Faruga
Teatr Narodowy w Warszawie

 

fot. mat. TR Warszawa

Fantazja

Anna Karasińska w wywiadach powtarza, że zanim rozpocznie pracę w danym teatrze, najpierw stara się zapoznać z miastem, z atrybutami jego mieszkańców i ich potrzebami. Co takiego odnalazła, zdiagnozowała w Warszawie, gdzie w TR premierę dwa lata temu miała Fantazja? W rozmowie z Marceliną Obarską (Culture.pl), reżyserka mówi, że: był to smutek i dehumanizacja miasta, które jakimś cudem odbudowało się na cmentarzu, ale tego nie przepracowało, bo nie miało jak. I teraz, takie jak jest, z tym cmentarzem pod chodnikiem, wstydzi się siebie i chce być nie sobą, tylko zachodnią Europą. (…) Czułam, że potrzebny jest spektakl, który będzie sprzyjał nawiązywaniu utraconego kontaktu. Ze sobą i z innymi.*

Fantazja to projekt/przypomnienie o codziennym doświadczaniu niepowtarzalnej a ignorowanej przez nas sytuacji bycia tu i teraz. Jego forma zaś rozmontowuje utarte, tradycyjne rozumienie teatru.

Fantazja jest spotkaniem nie tylko aktorów, aktorek i reżyserki, ale także zaangażowaniem do tego spotkania widowni. Oś spektaklu opiera się na wyobraźni i niejako wymusza na partycypujących w tym doświadczeniu widzach, empatyzowanie, fantazjowanie na temat konkretnych ludzi, w konkretnych sytuacjach, kreślonych z offu przez obecną w teatrze Karasińską. Reżyserka od razu wyjaśnia, że spektakl jest rodzajem eksperymentu, że nie ma wyraźnego scenariusza i opiera się na żywym reagowaniu przez nią nad przebiegiem. Z racji tego, że dzieje się tu i teraz, niewykluczone, że się zaśmieje albo pomyli. Podczas spektaklu, który ja oglądałam zamierzenie to zostało zaburzone przez wyświetlane nad sceną, angielskie tłumaczenie, które dyktowało pewną kolejność, rozstroiło dowolność reżyserki, spontaniczność podejmowanych przez nią decyzji. Nie mniej, można powiedzieć, że sposób ten odkrywa przed nami pewne profanum teatru, czyli rozmowy reżysera z aktorami, przygotowania, momentami przypomina improwizację. Co najważniejsze, taka forma skutecznie rozwiązuje uprawomocniającą się po wejściu do teatru, umowę pomiędzy aktorem a widzem, gdzie zwykle role są jasno określone i dzielą się na oglądanych i oglądających, oświetlonych i schowanych bezpiecznym półmroku. Tu światła nad widownią nie gasną w chwili rozpoczęcia akcji, co umożliwia nieprzerwany kontakt wzrokowy, porozumienie między sceną a widownią.

Fantazja_348

Nie ma tu specjalnej akcji, motywem spektaklu jest odnajdywanie się aktorów w dyktowanych przez Karasińską sytuacjach. Reżyserka zwraca się do sześciu, cały czas obecnych na scenie aktorów i aktorek (Dobromir Dymecki, Monika Frajczyk, Rafał Maćkowiak, Maria Maj, Agnieszka Roszkowska, Adam Woronowicz) po imieniu, przypisując im kolejne emocje i konteksty. Mówi trochę do nas, a trochę do aktora, na przykład: Dobromir (Dobromir Dymecki) gra teraz białego niedźwiedzia, z którym każdy chce sobie zrobić zdjęcie. Albo: Adam (Adam Woronowicz) jest teraz widzem, który właśnie przyszedł do teatru i za cholerę nie wie, co się tutaj dzieje. Do Moniki Frajczyk: Monika wstydzi się tańczyć do piosenki, którą lubi.

To przykłady sytuacji, krajobrazów mentalnych, w których każdy z nas potrafi się z łatwością umiejscowić. Karasińska fantazjuje na tematy prawdopodobne, ale też te mniej realne, bliskie, jak polecenie wejścia w skórę wyzyskiwanego w fabryce rodzynek, dziecka.

Za pośrednictwem abstrakcji zaś, reżyserka wprowadza element grozy, który silniej atakuje naszą wyobraźnię. Przykładem jest historia chłopca, która rozpoczyna się poleceniem przez Karasińską Monice Frajczyk wczucia się w rolę łyżeczki, która nabiera dżem i trafia do ust małego chłopca siedzącego na tarasie. Reżyserka pozwala nam go polubić, popłynąć razem z nim w melancholijną podróż do jednego z tych pięknych, letnich poranków, kiedy sami byliśmy dziećmi. Po to tylko, żeby zaraz powierzyć Marii Maj rolę osy szepczącej owemu chłopcu do ucha, że za moment zabije całą jego rodzinę. Właśnie te abstrakcyjne sytuacje, jak żadne inne, są pryzmatem naszej obojętności i rutyny, w której nie skupiamy się na otoczeniu. Zajęci sobą nie zauważamy niczego prócz czubka własnego nosa. Społeczeństwo jest, jak przez analogię do Warszawy opisała to Karasińska: bardzo drogie, uprane i uprasowane, aseksualne, nikt nikogo nie widzi, a uprzejmość służy demonstrowaniu tego, że ma się klasę, a nie nawiązywaniu realnych kontaktów między ludźmi.* Twórcy pokazują nam w ten sposób egocentryzm i samotność, której dobrowolnie się oddajemy.

Twórcy spektaklu maksymalnie koncentrują się na relacji, odcinają wszystko co w takim kontakcie pośredniczy. Nie ma tu scenografii ani specjalnych kostiumów – Paula Grocholska ucharakteryzowała aktorów i aktorki tak, żebyśmy możliwie najmocniej poczuli poufny i nieoficjalny charakter spotkania z aktorami i aktorkami. Wyglądają oni bowiem tak, jakby znaleźli się na scenie przez przypadek, wstępując do TR w drodze na zakupy – we własnych ubraniach, butach, trochę zaskoczeni obecnością widowni. Poza kilkoma scenami, nie ma też muzyki. Ramą spektaklu jest język, a nie zbudowana z niego fabuła.

Twórcy spektaklu sprawnie przemieszczają się między aktorstwem a prywatą, widać że dobrze się ze sobą czują, że dobrze się bawią – nierzadko doprowadzają do łez (ze śmiechu oczywiście) nie tylko publiczność, ale też siebie nawzajem. 

Fantazja to zabawny, ale też wzruszający spektakl oparty na doświadczeniu bycia częścią wspólnoty, skupieniu na nawiązaniu kontaktu, dostrzeżeniu drugiego człowieka, empatyzowaniu z nim. Uchwyceniu cudzych emocje przy jednoczesnym powstrzymaniu się od oceny. To projekt koncentrujący się bardziej na nakłonieniu do uważności i refleksji niż na opowiedzeniu jakiejś historii.

A ty? Kogo dziś zobaczyłeś w drodze do pracy? Ale tak naprawdę zauważyłeś?

*Rozmowa Marceliny Obarskiej z Anną Karasińską, Culture.pl

https://culture.pl/pl/artykul/karasinska-w-polsce-jeden-rodzaj-teatru-jest-traktowany-powaznie-wywiad

fot. mat. TR Warszawa

Luty 2020

1.02 Nina Paul, reż. Roxana Miner
Teatr Miejski w Gliwicach

2.02 Znikomość, reż. Konrad Michalak
Teatr Nowy w Łodzi

7.02 Tancerz, reż. Kinga Dębska
Teatr Powszechny w Radomiu

7.02 Balladyna, reż. Paweł Świątek
Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie

8.02 Oskar i Pani Róża, reż. Mateusz Olszewski
Teatr im. Ludwika Solskiego w Tarnowie

8.02 FABULA RASA czyli się powie o tym wolniutko, a Ty tylko słuchaj – na podstawie tekstów Edwarda Stachury, reż. Andrzej Bienias
Teatr im. S. I. Witkiewicza w Zakopanem

8.02 Boska Komedia, reż. Krzysztof Garbaczewski
Teatr Powszechny w Warszawie

8.02 Inni ludzie, reż. Maciej Stuhr
Akademia Sztuk Teatralnych w Krakowie – Filia we Wrocławiu – spektakl dyplomowy studentów IV roku

14.02 Biesy VR, reż. Natalia Korczakowska
STUDIO teatrgaleria w Warszawie

14.02 Solaris. Wspomnienie z przyszłości, reż. Klaudia Hartung – Wójciak
Teatr Ochoty w Warszawie

15.02 Protest, reż. Aldona Figura
Teatr Dramatyczny m. st. Warszawy

15.02 Woyzeck, reż. Piotr Cieplak
Teatr Narodowy w Warszawie

16.02 Inteligenci, Radosław Maciąg
Teatr Wybrzeże w Gdańsku

18.02 Przechowalnia pod dziurawym Parasolem, reż. Adam Opatowicz
Teatr Polski w Szczecinie

21.02 Stan podgorączkowy. Bibobit/Osiecka, reż. Piotr Kruszczyński
Teatr Nowy w Poznaniu

21.02 Żona potrzebna od zaraz, reż. Dominik Nowak
Nowy Teatr w Słupsku

22.02 Gargantua i Pantagruel, reż. Jakub Skrzywanek
Teatr im. Wilama Horzycy w Toruniu
Koprodukcja z Teatrem im. Jana Kochanowskiego w Opolu

22.02 Tańcz mnie. Cohen, reż. Sławomir Gaudyn
Teatr im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie

22.02 Dzieci widzą duchy, reż. Mariusz Grzegorek
Teatr im. Stefana Jaracza w Łodzi

22.02 Schwarzcharakterki, reż. Remigiusz Brzyk
Teatr im. Stefana Żeromskiego w Kielcach

22.02 Trzej muszkieterowie, reż. Rafał Szumski
Teatr Miejski w Gdyni

22.02 Śmierć Iwana Iljicza, reż. Franciszek Szumiński
Teatr Wybrzeże w Gdańsku

22.02 Fanny i Aleksander, reż. Łukasz Kos
Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy

22.02 Głębiej, reż. Małgorzata Wdowik
Narodowy Stary Teatr w Krakowie

22.02 Wielce Szanowna Pani, reż Martyna Peszko
Teatr Polski w Bydgoszczy

28.02 Żeglarz, reż. Wojciech Rodak
Teatr Dramatyczny w Wałbrzychu

28.02 Dialogi polskie, reż. Mikołaj Grabowski
Teatr Bagatela w Krakowie

fot. mat. Teatr im. Jana Kochanowskiego w Opolu

Styczeń 2020

4.01 Pułapka na myszy, reż. Marek Siudym
Teatr im. Cypriana Kamila Norwida w Jeleniej Górze

4.01 Hotel Westminster, reż. Jerzy Bończak
Teatr Dramatyczny w Płocku

5.01 Chaos pierwszego poziomu, reż. Mateusz Pakuła
Narodowy Stary Teatr w Krakowie

10.01 RZEŹNIA – Finale. Allegro molto e vivace, reż. Andrzej St. Dziuk
Teatr im. Stanisława Ignacego Witkiewicza w Zakopanem

10.01 Kordian, reż. Adam Orzechowski
Teatr Wybrzeże w Gdańsku

17.01 Kamienie w kieszeniach, reż. Alicja Stasiewicz
Lubuski Teatr w Zielonej Górze

17.01 O kotach, reż. Tomasz Cyz
Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie

18.01 Krótka rozmowa ze Śmiercią, reż. Marcin Liber
Teatr Fredry w Gnieźnie

18.01 Debiut, reż. Dorota Lulka
Teatr im. Stefana Jaracza w Olsztynie

18.01 Naprzód, Freedonio, reż. Andrzej Mastalerz
Teatr Dramatyczny w Białymstoku

18.01 Kuchnia Caroline, reż. Jarosław Tumidajski
Teatr Współczesny w Warszawie

24.01 Piaf, reż. Jan Szurmiej
Teatr Polski w Szczecinie

25.01 Najpierw kochaj, potem strzelaj, reż. Michał Siegoczyński
Teatr Powszechny w Łodzi

25.01 Czy Pan się uważa za artystę?, reż. Anna Augustynowicz
Teatr Śląski w Katowicach

25.01 Hotel Westminster, reż. Witold Mazurkiewicz
Teatr Polski w Bielsku – Białej

27.01 Fizycy, reż. Marcin Hycnar
Teatr Collegium Nobilium w Warszawie

29.01 Oni, reż. Piotr Ratajczak
Teatr Polski w Warszawie

31.01 Nowohucka telenowela, reż. Jakub Roszkowski
Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie

31.01 Humanka, reż. Lena Frankiewicz
Teatr Nowy w Łodzi

31.01 Człowiek z La Manchy, reż. Anna Wieczur-Bluszcz
Teatr Dramatyczny m. st. Warszawy

 

fot. Mat. Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie

Inni Ludzie

Pojebany dzień
dzień pojebany od rana,
się plany mu krzyżowały 
jak Marszałkowska z Alejami,
jak z choinki igły na dywanie.
Jak z choinki igły obeszłe na dywanie.
na ołowiane niebo przez firany patrząc;
tyle czekał, a wszystko sie od rana jebie.

Inni ludzie Grzegorza Jarzyny to inscenizacja tekstu Doroty Masłowskiej o tym samym tytule. Autorka za pomocą rymów, hip-hopowego zabarwienia naśladuje język blokowiska, miesza go z popkulturowym bałaganem, natarczywością reklamowych haseł – styl podobny do tego z Pawia królowej, Dwóch biednych Rumunów mówiących po polsku, czy płyty Mister D., diagnozuje rzeczywistość. Grzegorz Jarzyna używa do tego głównie scenografii i muzyki.

Ważna w Innych Ludziach – tych Masłowskiej i tych Jarzyny, jest Warszawa i jej mieszkańcy. Przez trzy dni włóczymy się razem z Kamilem (Yacine Zmit) – głównym bohaterem po stolicy z blachy falistej i opadłych z choinek, igieł. Kamil – ma 32 lata, mieszka tu z matką (Maria Maj), młodszą siostrą (Agnieszka Żulewska). Obie go wkurzają, żadna nie rozumie. Kamil ma półtora koła długu w Playu. Jego plan, to wydać płytę z rapem. Teksty już ma, brakuje mu tylko dobrego bitu. Kamil to taki chłopak, któremu zawsze wiatr wieje w oczy. Nie ma kasy, a tu rachunek za telefon, którego nie ma jak spłacić; nie ma pracy i dziwnym trafem wkręca się w handel dropsami, które potem matka spuszcza mu w ubikacji (z czego on za nie odda). Kiedy łechce go myśl, że ma romans z silikonową, uzależnioną od Xanaxu, żoną swojego bogatego męża, Iwoną (Agnieszka Podsiadlik), ta chce mu zapłacić za właśnie odbyty stosunek. I nawet poderwana w Rossmannie Anecia (Natalia Kalita) nie chce go już dłużej znać. Ktoś, nie wiadomo kto, ale ktoś na pewno, zabrał mu kasę, miłość, godność i marzenia. 

Scenę zajmują trzy prostokąty z blachy falistej – wysokie pod sufit Studia ATM. Przytłaczają scenę i wszystkich, którzy się na niej znajdują. Ten element scenografii prócz tego, że przypomina blaszane zabezpieczenia, płoty, pokryte reklamami ściany, których pełno w stolicy, jest także ekranem, na którym wyświetlana jest akcja. Część wydarzeń dzieje się poza zasięgiem wzroku widzów. Dostępny jest zaś przekaz kamery. Blacha przywołuje wtedy na myśl ogromne billboardy reklamowe. Kiedy zaś wyświetlana jest na niej wymiana wiadomości między Kamilem a Anecią, czy Iwoną, zamienia się w ekran smartfona. 

Kolejne postaci pojawiają się na billboardzie bądź na środku sceny. Pojedynczo – prowadząc monolog, jak ten Macieja (Adam Woronowicz) – męża Iwony:

I tego nienawidził w tym kraju,że nawet jak sam żyjesz jakoś,
na poziomie pewnym,
to i tak ciągną cię w dół
te wszystkie Polaki prosto z pola pastewne.

Albo wszyscy – tworząc coś na kształt teledysku do piosenki. Rapują, tańczą do muzyki Piotra Kurka i Krzysztofa Kaliskiego (w tym miejscu warto wspomnieć, że muzyka jest grana ze stanowiska DJ-a, które znajduje się zaraz obok sceny)

Maciej mówi w swoim monologu o innych, gorszych od siebie Polakach (Woronowicz, w istocie jest w tej roli absolutnie wspaniały i prześmieszny). Masłowska poprzez postać mężczyzny diagnozuje Polaków mu podobnych. To nowobogaccy, u których pieniądze niekoniecznie idą w parze z szacunkiem do innych i udanym życiem rodzinnym. Maciej zdradza swoją drugą żonę Iwonę. Z córką z poprzedniego małżeństwa ma kontakt raczej słaby. Syna, którego ma z Iwoną nie widuje zbyt często – kiedy wraca z pracy (jeśli wraca w ogóle) ten już śpi. Maciej rekompensuje czas, którego nie spędza z rodziną, pieniędzmi. My za to, czyli widownia śmiejemy się z obu tych grup – tamtych Polaków, którzy wkurzają Macieja i tych mu podobnych. Śmiejemy się z Aneci, Kamila, jego rodziny. A z czego się śmiejecie? Zapytam słowami Gogola – Z samych siebie się śmiejecie. Gdy przychodzi ta refleksja, już tak zabawnie nie jest.

MOS_0363

Narratorką wydarzeń jest nie wiedzieć czemu siostra Kamila – Sandra, która pojawia się i kreśli tło wydarzeń. Spektakl puentuje zaś środkowym palcem pokazanym widowni i słowami: I to by było na tyle, gdyby ktoś pytał jak tam jego płyta, ich matka.

Inni Ludzie w reżyserii Grzegorza Jarzyny to tak naprawdę tekst Masłowskiej w teledyskowym, widowiskowym anturażu. Potraktowany bardzo dosłownie. Trudno oprzeć się wrażeniu, że zabrakło pomysłu na jego interpretację, jakby Masłowska i jej tekst sam w sobie był już wystarczającą miarą sukcesu. Przez to, mimo że bardzo śmieszny i świetnie zagrany (szczególne gratulacje dla Adama Woronowicza, Marii Maj i Aleksandry Popławskiej), spektakl nie mówi nam niczego nowego.

 

Fot. Materiały TR Warszawa

Grudzień 2019

6.12 Rzeczy, których nie wyrzuciłem, reż. Łukasz Barczyk
Teatr im. Stefana Jaracza w Olsztynie

7.12 Źli Żydzi, reż. Maciej Kowalewski
Teatr Ateneum w Warszawie

7.12 Było sobie życie, reż. Piotr Sieklucki
Teatr Nowy Proxima w Krakowie

7.12 Adonis ma gościa, reż. Fred Apke
Teatr im. Aleksandra Sewruka w Elblągu

7.12 Wigilia Pani Skurcz, reż. Piotr Krótki
Bałtycki Teatr Dramatyczny w Koszalinie

7.12 Jutro przypłynie królowa, reż. Piotr Łukaszczyk
Wrocławski Teatr Współczesny

7.12 Berek, reż. Maja Kleczewska
Teatr Żydowski w Warszawie

7.12 Diabły, reż. Agnieszka Błońska
Teatr Powszechny w Warszawie

7.12 Anioły w Ameryce, reż. Małgorzata Bogajewska
Teatr Ludowy w Krakowie

8.12 Kaspar Hauser, reż. Jakub Skrzywanek
Teatr Współczesny w Szczecinie

12.12 Dwunastu gniewnych ludzi, reż. Adam Sajnuk
Teatr Miejski w Gliwicach

13.12 Biesy, reż. Janusz Opryński
Teatr Dramatyczny m. st. Warszawy

13.12 Opowieść wigilijna, reż. Justyna Łagowska
Teatr Zagłębia w Sosnowcu

13.12 Cicha Noc, reż. Jan Buchwald
Teatr im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu

14.12 Jezus przyszedł, reż. Tomasz Man
Teatr im. Wilama Horzycy w Toruniu

14.12 Dziady, reż. Krzysztof Babicki
Teatr Miejski w Gdyni

14.12 Pasztety do boju!, reż. Natasza Sołtanowicz
Nowy Teatr  w Słupsku

20.12 Polskie rymowanki albo ceremonie, reż. Ewa Rucińska
Teatr Miejski w Gdyni

20.12 108 kostek cukru, reż. Agata Puszcz
Teatr Dramatyczny w Wałbrzychu

20.12 Serotonina, reż. Paweł Miśkiewicz
STUDIO teatrgaleria w Warszawie

21.12 Wiśniowy sad, reż. Krzysztof Rekowski
Teatr im. Stefana Żeromskiego w Kielcach

21.12 Pensjonat Pana Bielańskiego, reż. Marek Gierszał
Teatr Polski w Bielsku – Białej

31.12 Dulscy. Tragifarsa kołtuńska, reż. Wojciech Malajkat
Teatr im. Stefana Jaracza w Olsztynie

31.12 Okno na parlament, reż. Marcin Sławiński
Teatr Nowy w Zabrzu

 

fot. mat. Teatr Żydowski w Warszawie

Listopad 2019

8.11 Czarna skóra, białe maski, reż. Wiktor Bagiński
Teatr im. Jana Kochanowskiego w Opolu

8.11 Szekspir/ Wyspiański „Hamlet”, reż. Bartosz Szydłowski
Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie

8.11 28 dni, reż, Kamila Siwińska
Teatr Polski w Poznaniu

9.11 Letnicy, reż. Maciej Prus
Teatr Narodowy w Warszawie

9.11 Szczęściarze, reż. Tadeusz Kuta
Lubuski Teatr w Zielonej Górze

9.11 Emigracja, reż. Paweł Świątek
Teatr Nowy w Zabrzu

9.11 Chciałbym nie być, reż. Adam Ziajski
Teatr Nowy w Poznaniu

9.11 Baśń o pięknej Parysadzie i o ptaku Bulbulezarze, reż. Jarosław Kilian
Teatr im. Stefana Jaracza w Olsztynie

9.11 Tango Piazzolla – marzenie, reż. Jan Tomaszewicz
Teatr im. Juliusza Osterwy w Gorzowie Wielkopolskim

9.11 Mur, reż. Justyna Sobczyk
Teatr Polski w Bydgoszczy

9.11 Dymny, reż. Krzysztof Materna
Teatr Polski w Szczecinie

9.11 Niepodlegli, reż. Piotr Ratajczak
Teatr Collegium Nobilium w Warszawie

9.11 Nocni Pływacy, reż. Pamela Leończyk
Teatr Nowy Proxima w Krakowie

9.11 Klasyczna koprodukcja, reż. Jacek Głomb
Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Legnicy

12.11 Wilq Superbohater, reż. Remigiusz Brzyk
Teatr Śląski w Katowicach

15.11 Chroma, reż. Grzegorz Jaremko
STUDIO teatrgaleria w Warszawie

15.11 Uciechy staroPolskie z kuzynką rzymskiej Wenus Wenerą, reż. Daria Kopiec
Teatr Nowy w Łodzi

15.11 Smutki tropików, reż. Katarzyna Łęcka
Teatr Polski we Wrocławiu

16.11 Ermida albo Królewna pasterska, reż. Jan Nowara
Teatr im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie

16.11 Samobójca, reż. Katarzyna Deszcz
Teatr Dramatyczny w Białymstoku

16.11 Wojownik, reż. Grzegorz Bral
Teatr Pieśń Kozła we Wrocławiu

22.11 Dziady, reż. Janusz Wiśniewski
Teatr Polski w Warszawie

23.11 Ach, jakże godnie żyli, reż. Marcin Liber
Teatr Powszechny w Warszawie

23.11 Noc Helvera, reż. Agnieszka Baranowska
Teatr im. Ludwika Solskiego w Tarnowie

24.11 Równina wątłych mięśni, reż. Renata Piotrowska-Auffret
Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie

28.11 Pekin, reż. Agata Biziuk
Teatr Żydowski w Warszawie

28.11 Matka Joanna od Aniołów, reż. Jan Klata
Nowy Teatr w Warszawie

29.11 Przybysz, reż. Wojciech Kościelniak
Teatr Collegium Nobilium w Warszawie

29.11 On wrócił, reż. Robert Talarczyk
Teatr Śląski w Katowicach

29.11 Ptak, reż. Magda Drab
Teatr Polski w Bydgoszczy

29.11 Atlas wysp odległych, reż. Łukasz Zaleski
Teatr Fredry w Gnieźnie

29.11 Wesele, reż. Wojtek Klemm
Teatr Dramatyczny w Wałbrzychu

30.11 Wyspa Kaliny, reż. Agata Puszcz
Teatr Polski w Bielsku-Białej

fot. mat. Teatru Pieśń Kozła

Mistrz i Małgorzata

Mistrz i Małgorzata to dzieło życia Michaiła Bułhakowa, nad którym pracował prawie 12 lat. Prekursorski dla rozwoju współczesnej powieści, utwór. Wielka, czysta miłość, szatan w stolicy ateizmu, totalitaryzmu, fantastyka mieszająca się historyczną wiarygodnością, odwołanie do znanych symboli. Powieść przewrotna, niestereotypowa. Nie dziwi więc fakt niesłabnącego zainteresowania teatru tym dziełem. Mistrza i Małgorzatę w swoim repertuarze ma lub miał prawie każdy teatr miejski. Inscenizacji doczekało się także Opole. 

Mistrz i Małgorzata ma trzy podstawowe plany czasowe i odpowiadające im grupy bohaterów: akcja toczy się w Moskwie połowy lat dwudziestych ubiegłego wieku, w Jeruszalaim, czyli czasie historycznym oraz w czasie metafizycznym, czasie wieczności, zaświatów, symboli. Poza tym w różnego rodzaju zapowiedziach, przepowiedniach pojawia się także czas przyszły, a na balu u Wolanda bezczas. Łącznikiem pomiędzy tymi światami jest szatan. Przedstawienie akcji toczącej się w różnych czasach to duże wyzwanie dla teatru. W opolskim spektaklu w reżyserii Janusza Opryńskiego poradzono sobie z tym za pomocą mobilnej scenografii autorstwa Jerzego Rudzkiego, dzięki której aktorzy razem z jej elementami mogli swobodnie poruszać się pomiędzy wspomnianymi czasami. Jedyną stałą częścią był podwieszony pod sufitem duży sześcian, który pełnił rolę ekranu do wyświetlania wizualizacji (Aleksander Janas, Paweł Szarzyński / kilku.com). Prócz tego, sześcian to księżyc, który tak w powieści Bułhakowa jak i w spektaklu jest niemym świadkiem wszelkich wydarzeń i jednocześnie potężnym symbolem magicznym, łączonym z siłami nieczystymi, jak również symbol wyzwolenia, spokoju. Na ekranie/księżycu została wyświetlona także jedna z przepowiedni Wolanda na temat przyszłości, pojawiły się obrazy wojny i kadry z przemów polityków (Baracka Obamy, czy Donalda Trumpa).

71187003_3078627245540936_1767082182754435072_n

Miłość i wolność

Miłość to przede wszystkim Małgorzata i czarująca, inteligentna rola Magdaleny Maścianicy, Małgorzata jest uosobieniem miłości i miłosierdzia, a u Opryńskiego także cierpienia – Małgorzata kocha ponad wszystko i jednocześnie mocno cierpi, co prawda ocalenie miłości i Mistrza (Michał Kitliński) nie ma dla nie ceny, ale wiele ją kosztuje. Wszak zgadza się być gospodynią balu u szatana, zawiera z nim pakt, staje się czarownicą, opuszcza miasto i za świtą Wolanda, na miotle udaje się w zaświaty. Scena lotu mogłaby być bardzo wzruszająca, gdyby nie akrobatyczny taniec na fioletowych wstęgach, w którym Maścianicę wyręczyła Martyna Pytel. Niestety zabieg ten, który miał pewnie w poetycki sposób interpretować przemianę kobiety stał się przesadzonym i kiczowatym efekciarstwem.

Małgorzata w opolskim spektaklu za miłością i do miłości cały czas pędzi – dosłownie i w przenośni – w drugiej połowie przedstawienia ma miejsce piękna scena, w której naga Małgorzata biegnie wokół sceny/miasta/świata, tak jakby bycie w ruchu dawało jej wolność. Może to samo dążenie, a nie dotarcie do miłości jej tę wolność daje?

Szatan i zło

Szatan w najprostszej interpretacji to Woland (Rafał Kronenberger) i jego świta: Behemot (Katarzyna Osipuk), Korowiew/Fagot (Radomir Rospondek) Azazello (Kacper Sasin) i Hella (Monika Stanek). Woland w opolskim spektaklu jest tajemniczy, wręcz mistyczny, przesuwa się po scenie pozostawiając za sobą jedynie szum gitary basowej. Gitara jest tu atrybutem niczym złamane anielskie skrzydło. Jeden element, kilka prostych dźwięków kreślonych na scenie przez Kronenbergera oplotły cały spektakl czymś w rodzaju melancholijnego niepokoju. Woland nazywa sam siebie Profesorem Czarnej Magii, a jej pokaz daje również w opolskim teatrze. Tu banknoty sypią się z kieszeni spacerujących pod sufitem linoskoczków (Jakub Bałdych/Grzegorz Hoffmann, Michał Głos). 

Sam Woland nie wydaje się być zły. Sprawia wrażenie raczej opanowanego, metodycznego, wręcz sprawiedliwego. To Moskwa i jej mieszkańcy są źli: piszący liche poematy, Iwan Bezdomny (Artur Paczesny), który wolność literacką sprzedał na zamówienie komunistycznej władzy; chciwy, zakłamany niedowiarek Semplejarow (Leszek Malec) i jego ubrana w szal z lisa, żona (Beata Wnęk-Malec) – wyjawienie Semplejarowej prawdy o podwójnym życiu jej męża, jej szczebiot i zawodzenie są zabawne, choć bardzo przewidywalne; wreszcie donosiciel Berlioz (Leszek Malec). To system polityczny, który narzuca jedyną słuszną wizję świata (Jezus nigdy się nie narodził, a Woland jest wynikiem zbiorowej halucynacji) jest zły. Szatan i jego diabły nie nakłaniają ludzi do nieprawości. Ich obecność jedynie obnaża ich niegodziwość, hipokryzję, materializm. 

72408801_3078627102207617_4145770783655854080_o

Odpowiedzialność wyboru

Wyborów dokonują wszyscy – mieszkańcy Moskwy, Małgorzata, Mistrz… to naturalne. Jednak wątek wyboru pomiędzy dobrem i złem, prawdą i fałszem, postępowanie w zgodzie z własnym sumieniem a podporządkowanie woli większości najwyraźniej zaznaczony jest w wydarzeniach historycznych. 

Spotkanie Piłata (Andrzej Jakubczyk) i Jeszui Ha-Nocri (Michał Kitliński) odbywa się w jednej z pierwszych scen spektaklu. Piłat ubrany w biały lekarski kitel z rubinowym podszyciem przesłuchuje Chrystusa w szpitalnej sali. Jeszua jest tu bardzo ludzki, doczesny, próbuje wytłumaczyć Piłatowi, że nie zrobił niczego złego, choć wychodzi mu to dość niezdarnie. Wzbudza w Poncjuszu współczucie, a jego obecność działa na Piłata kojąco – pomaga w opanowaniu silnego, nieustannego bólu głowy (na twarzy Jakubczyka widać wręcz fizyczne cierpienie). Mimo to skazuje Ha-Nocri na śmierć. Jakubczyk świetnie radzi sobie z niełatwą rolą człowieka przeżywającego wewnętrzny konflikt. Jego zachowanie jest skrajne – raz krzyczy, innym razem szepcze, jest zamyślony, filozoficzny, zaraz potem energiczny i mocny. To wszystko bardzo dobrze obrazuje jak głęboki dysonans wywołuje wybór – kierowanie się ludzki mi uczuciami, czy dokonanie wyboru w zgodzie z wymaganiami prawa.

Dosłowność

Cały spektakl prócz kilku zgrabnych scen, jest w zasadzie bardzo dosłowny i przewidywalny. Aktorzy mówią o burzy – z głośników słychać grzmoty, lekarz daje zastrzyk pacjentowi – z przesadnie dużej strzykawki tryska woda, na środku sceny odbywa się dialog Piłata i Jeszui – reszta postaci zastyga wokół w bezruchu, a pojedyncze światło pada na centralną dla sceny postać. 

Opolski Mistrz i Małgorzata stanowi wierną inscenizację powieści, choć Woland dostaje gitarę basową, Hella strój seksi pokojówki, a Piłat sądzi Jeszuę w lekarskim kitlu. Widzom nie zadaje się innych niż Bułhakow pytań, nie poszukuje innych, niż te dostępne w opracowaniach lektur, znaczeń, czy treści (tu nasuwa się refleksja o zasadności i sensie tworzenia inscenizacji w ogóle). Z jednej strony to teatr dobrego aktorstwa, z drugiej kicz i przesada podniebnych akrobacji. 

fot.  Edgar de Poray