Blur

Blur to tytuł najnowszego projektu Joanny Leśnierowskiej, który swoją premierę miał 30 marca w Art Station Fundation, w ramach programu performatywnego.

Joanna Leśnierowska to polska choreografka, teatrolog publikujący o tańcu i choreografii współczesnej. To także założycielka i kuratorka pierwszego w Polsce programu rozwoju choreografii – Stary Browar Nowy Taniec.

Blur to jej najnowsza choreograficzna i koncepcyjna realizacja. Tańczy Aleksandra Borys, za scenografię i kostium odpowiada Michiel Keuper, za dźwięk Łukasz Kędzierski.

Aby powiedzieć cokolwiek o spektaklu należy wyjść od rozumienia inspiracji do jego powstania. Otóż samo słowo blur, to z angielskiego rozmazać, zamazać, zamglić. Takie rozmazywanie konturów, kształtów, kolorów, nakładania na siebie licznych szczegółów, po to aby zamazać jednoznaczny obraz całokształtu, to technika bardzo popularna również w sztuce. To między innymi Leonardo da Vinci i jego upłynnianie konturów, czy Pablo Picasso i jego kubistyczne kształty i perspektywy.

Słowo blur wydaje się również odnosić do niezdecydowania i wahania obecnego w rozmazanej i chaotycznie zorganizowanej przestrzeni. To zamglenie sprawia wrażenie pewnego efektu wynikającego z podjęcia próby zebrania i ułożenia skrawków wiedzy, sądów, domysłów, obrazów i dźwięków zasypujących nas z zewnątrz. Ten rezultat jest niepokojący i niemal groteskowy bo okazuje się, że trudno z tego chaosu bodźców pozyskać coś stałego i ważnego. Tracimy poczucie wewnętrznego pionu i decyzyjności, trudno ustalić, co jest pewne, a co iluzoryczne, co jest istotne, a co błahe.

Tę atmosferę niepokoju i wahania, balansowania pomiędzy pewnością a zwątpieniem, rozterką i niepokojem, zdaje się być bardzo dobrze uchwycona przez choreografkę. I absolutnie po przeczytaniu tego zdania, proszę nie odnosić wrażenia patetyczności i prozaiczności spektaklu! Wręcz przeciwnie! To naprawdę bardzo zgrabnie przeprowadzona linia lawirująca raczej w obszarze zabawności niż pompatyczności.

Solistka ubrana w rażąco żółtą kurtkę i jasne spodnie już od samego początku wzbudza zainteresowanie. Z jednej strony jest mocno widoczna, z drugiej przez swój strój niejednoznaczna. Przy pierwszym spojrzeniu widać archetyp rozmazania – nawet w kostiumie. Nie do końca wiadomo, czy to kurtka, czy skafander, gdzie się spina, a gdzie jest stała. Ma się wrażenie, że można by było założyć ją tył naprzód, na lewą stronę, czy w jakiejkolwiek innej konfiguracji i pozostałaby ona niezmiennie niejednoznaczna.

Aleksandra Borys wchodzi na scenę z rękoma pełnymi kolorowych taśm klejących różnej szerokości, które rozsypuje. Następnie zaczyna się poruszać, choć z jej ruchu nie wynika żadna mobilność, to takie zaprzeczenie ruchowi. Porusza się lecz stoi w miejscu. Podobnie jak Picasso malujący swoje Skrzypce ze skrawków kształtów. Solistka zaczyna szeptać jakieś niezrozumiałe na początku słowa, powtarza je niczym mantrę, coraz głośniej, aż pochwycić wreszcie można nie mające zupełnie sensu początki zdań bez finału i odpowiedzi. Tworzy w ten sposób pewien fantazmat kluczenia i szukania logiki.

Następnie chwyta za taśmy. Okazuję się, że służą jej one do rozwijania i cofania, to wicia się i balansowania między ułożonymi z nich liniami. Dokładnie tak jak w swoich wypowiedziach – posuwa się do przodu i cofa. Niejednoznaczna jest w swoim ruchu – balansując pomiędzy wyklejonymi przez siebie liniami. Słowa, skrawki zdań, które wypowiada z jednostajną intonacją, które to mają charakter wahania, braku podjęcia jednoznacznej decyzji, przewidywania skutków niewypowiedzianych nigdy twierdzeń i ustaleń, daje nawet dość zabawny efekt.

Na końcu jednak zostaje tak między tymi kolorowymi liniami, będącymi wektorami jej przypuszczeń i chwiejności. Po prostu zostaje. Czy to metafora kondycji dzisiejszego człowieka? Wynikającego z nadmiaru sprzecznych informacji i wielości możliwości, przebodźcowania?

Mam nadzieję, że będziecie mieli okazję pójść na ten spektakl i sami się przekonać.

Polecam to krótkie, bardzo zgrabnie przygotowane solo. Nie będzie to pewnie żadne odkrycie w sensie mentalnym i zjawiskowym, ale może warto by na chwilę przystanąć i zastanowić się nad tym, co ważne?

fot. Materiały Art Station Fundation

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s