1984

Rok 1984 z powieści George’a Orwella w rok 2018, w obecny kontekst polityczno — społeczny wkomponował się piekielnie dobrze! I wpasowanie to naprawdę niepokoi (bo czy dajmy na to, żywcem zaczerpnięty z literatury fragment dotyczący rozstrzeliwania uchodźców gdzieś na morzu Śródziemnym nie wydaje się być zatrważająco aktualnym?).

Mowa o zbrodniczym, ogłupiającym systemie kierowanym przez Partię, pod czujnym okiem enigmy — Wielkiego Brata. Zarządza się tu i podporządkowuje władzy przemocą, okrucieństwem, bazując na strachu, kłamstwach i manipulacji. Los jednostki w tym systemie nie ma absolutnie żadnego znaczenia. Tym co się liczy jest pozostanie u władzy, czego gwarancją jest podporządkowane Partii społeczeństwo. Wizja rewolucji jest tu tak samo abstrakcyjna, co humanizm. Bo każdy, nawet najmniejszy objaw sprzeciwu (nawet sama myśl, sen) wobec Partii karany jest ewaporacją, czyli śmiercią i całkowitym wymazaniem z historii.

Wymazywania, czyli usuwania wszelkich śladów istnienia ewaporowanego (z gazet, książek, plakatów, itp.) i przepisywania historii na nowo dokonuje się w Ministerstwie Prawdy. To tu pracuje Winston Smith (Arkadiusz Brykalski), który konspiracyjnie, na dyktafonie zapisuje swoje spostrzeżenia na temat potworności życia pod okiem Wielkiego Brata. Opisy te są formą buntu i wyrazem tęsknoty za wolnością. W Ministerstwie Prawdy wszyscy wyglądają tak samo, wszyscy są apatyczni i przeciętni, ubrani w jednakowe, nie różnicujące na płeć, szare kombinezony (kostiumy — Kornelia Dzikowska). Bezrefleksyjnie wykonują swoją pracę. Ponura i szara jest także przestrzeń Ministerstwa — zimne, stalowe, ustawione pod ścianą, jedno za drugim biurka z komputerami (świetna scenografia Roberta Rumasa). Wymazywanie, pracownicy Ministerstwa, przerywają tylko na czas Dwóch Minut Nienawiści, kiedy to mają obowiązek rozrzucić w przestrzeń wokół siebie nieco agresji, pogardy, wrogości. Taki codzienny trening — żeby nie wypaść z wprawy w nienawidzeniu. Mamrotane pod nosem przekleństwa, środkowe palce i pięści wymachujące w kierunku publiczności… w swojej zapalczywości nie różnią się niczym od tych pod Sejmem, pod stadionami, pod teatrami, na ulicach…

W Ministerstwie, Winston poznaje siedzącą kilka biurek za nim Julię (Klara Bielawka). Zakochują się w sobie, ulegają wzajemnej fascynacji i przeżywają namiętny romans. Wszystko w ukryciu, w strachu przed zdekonspirowaniem. Miłość jest tu bowiem uznawana za największą zdradę wobec Wielkiego Brata i Partii, a seks za najgorszą zbrodnię — służyć ma on jedynie prokreacji, przyjemność jest zaś bezwzględnie zakazana. Ukryci kochankowie podglądani są za pośrednictwem kamery,  z której obraz przekazany jest na wielki ekran z boku sceny. Szaleństwo miłości daje Winstonowi nieznane mu wcześniej poczucie siły i obietnicę sprawstwa. Za chęć zamachu na Partię karę ponoszą oboje. W przestrzeni przypominającej strzelnicę, Winston przechodzi nieprawdopodobnie brutalne pranie mózgu. Po torturach, rażeniu prądem wychodzi ,,zresocjalizowany”, jako bezwolny trybik w społecznej machinie Wielkiego Brata.

1984_____fot__krzysztof_bielinski (1)

1984 Barbary Wysockiej to przygnębiający przykład bezsilności jednostki wobec opresji władzy, tragiczna klęska humanizmu — nawet silne i odporne na reżim jednostki w końcu można zniszczyć. Jednak pomimo przytłaczających analogii roku 1984 do obecnej sytuacji, gorzkich wniosków, pomimo użycia wielu środków wyrazu (kamera, głos z offu, narracja prosto z oryginału, odarcie z ,,zzakulisowości” — aktorzy przebierają się i są charakteryzowani na scenie, obecność technicznych na scenie) i fantastycznego aktorstwa (m.in. Andrzej Kłak, Arkadiusz Brykalski) całość wypada dość monotonnie, trochę płasko. A może to temat wybrany przez Wysocką, może tak wielu o nim mówi, że tracimy czujność?

W ostatniej scenie, w której pojawia się Orwell (Andrzej Kłak) i dziennikarka (Ewa Skibińska), z ust pisarza pada ponure stwierdzenie dotyczące wizji przyszłości porównanej do butów depczących ludzką twarz bez końca. Nie pozwól by do tego doszło. Wszystko zależy od ciebie mówi pisarz. Wszystko zależy od nas!

fot. Magda Hueckel

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s